|
Tydzień 18 - rosnę w siłę! |
|
31 lipca 2006, poniedziałek | 12:08
|
|
Vasco waży już prawie 20 kilo, nieźle prawda?! Choć wciąż dostaje nieco mniej jedzenia, niż producent karmy sugeruje, (wg. weterynarza dla jego zdrowia). Wygląda jak dla nas - świetnie! Stał się już wyższy, zdecydowanie. Do niedawna jego ulubioną igraszką podczas zabaw było wskakiwanie przednimi łapami na pufę. Jakież jest teraz jego zdziwienie, jak owe łapy mu na niej nie zwisają, ale ma je już na podłodze?! Jest bowiem na tyle wysoki, że ma pufę pod sobą ;) Zmiania powoli, ale sukcesywnie sierść. Biały, miękki puszek wypada, a zastępuje go ciemniejsza - biszkoptowa, szczególnie na grzbiecie sierść. Jest ona już taka fajna, falista. Staramy się sporo go czesać, zresztą - lubi to. Brakuje nam troszkę jego beztroskiego biegania po całym mieszkaniu. Od kiedy zdecydowaliśmy się na szkolenie i klatkę, przebywa w niej sporo czasu, z wyjątkiem spacerów i zabaw. Jednak całkowicie ją zaakceptował i nie odbiło się to w żaden sposób na jego psychice! Jest zdecydowanie bardziej posłuszny, choć wiemy, że sporo przed nim, no i nami też :)
|
|
Tydzień 15 - staję się już męski ;-) |
|
8 lipca 2006, sobota | 12:06
|
|
Tak, tak! To nie pomyłka! Ewelina zauważyła, że podczas spacerów czasami Vasio niezdarnie podnosi nogę, a nie kuca jak dziewczynka, gdy siusia ;-). Oczywiście to są przypadki sporadyczne, bo nadal kuca, jednak już zaczyna łapać o co chodzi i stara się czasem, pewnie nieświadomie tą nogę podnieść ;-). Ciekawi nas, kiedy juz na dobre zacznie tak po męsku siusiać?! Poza tym u psiaka po staremu. Biega na spacery, j, śpi i bawi się zabawkami. Niedługo kolejna wizyta u lekarza, ale to jeszcze troszkę... Szkolimy go wytrwale, ale chyba to lubi. Wykonuje polecenia, jesteśmy z niego dumni. Trochę tylko nas irytuje na spacerach, bo wciąż woli wąchać kwiatki i biegać do innych ludzi... :)
|
|
Tydzień 13 - skończyłem właśnie 3 miesiące!!! |
|
24 czerwca 2006, sobota | 12:05
|
|
Duży juz jestem i prawie dorosly ;-) W niedzielę, dzień po urodzinach zabrałem szczeniaka nad wodę, tym razem nie morze, a jezioro Powidzkie. Dokładnie - Przybrodzin. Pogoda była piękna, zresztą, upały mamy już od kilku dni. Vasco tym razem już bardzo śmialo wszedł do wody! Jeszcze wprawdzie nie pływał, jednak dawał w niej takie duże, komicznie wyglądające susy :) Najwyraźniej mu się to spodobało, bo nie dość, że wkoło bylo sporo wody, którą mógł pić w każdym momencie, to jeszcze mógł w niej czy na brzegu pobaraszkować. Nie nacieszył się nią zbytnio, wcale nie dlatego, że szybko wróciliśmy, ale z powodu zmęczenia upałem. Ogólnie średnio znosi taką temperaturę. Na spacer wychodzi, kiedy naprawdę musi i bardzo szybko chce wracać. Nic dziwnego, my najchętniej też byśmy nie wychodzili ;-) Tak w ogóle, nie wiemy czy przez owe upały, czy też nie, szczeniak złagodniał i jest naprawdę usłuchany. Potrafi już siadać, leżeć, czekać, nie ruszać pewnych rzeczy i szybko łapie nowe komendy! Wczoraj dostał kilka nowych zabawek, więc znów jest zaabsorbowany czymś nowym. Rozwija się prawidłowo i jest... KOCHANY! :)
|
|
Tydzień 12 - wycieczka nad morze |
|
20 czerwca 2006, wtorek | 12:03
|
|
No i stało się - szczeniak już za młodu zobaczył morze! Postanowiliśmy na długi weekend (15-18 czerwca) wyjechać na północ Polski. Obraliśmy kierunek na Pobierowo. Taki mały ośrodek nadmorski, niedaleko Rewala, Niechorza. Drogę dość długą Vasco zniósł bardzo dobrze. W samochodzie zachowuje się idealnie, nie biega, nie piszczy, nie szczeka (chyba, że prosi o postój na siusiu ;-)), siedzi tylko i patrzy na świat, lub śpi - to w większości. W nowym miejscu zaaklimatyzował się bardzo szybko. Początkowo był bardzo zdziwiony ilością ludzi, jak to Golden, zaczepiał szczególnie dzieci :) Z biegiem czasu nawet do nich przywyknął i nie absorbowaly go tak bardzo. Dla nas młe było ciągłe zagabywanie - jaki ładny piesek, jaki kochany. Jednak do czasu. Po dwóch dniach mieliśmy trochę dość, ale cóż - uroki posiadania pieska ;-) Zastanawialiśmy się, jak zareaguje na morze. Jakie było nasze zdziwienie, jak morze nie interesowało go wcale! Za to plaża, piasek, jego ogrom - bardzo. Do tego stopnia, że jadł go bez opamiętania ;-) Tak minął pierwszy dzień... W kolejnym Vasco pożałował tego piasku, bardzo ;-) Pozytywem było to, że już go nie jadł, nie ma jak to uczyć się na błędach! Na plaży byliśmy długo, więc odkrył, że piasek nie jest do jedzenia, ale można w nim kopać dziury. No i kopał :) Jak już dokopał się do chłodnego piachu, kładł się na nim i chłodził. No i oczywiście patyki. Przeróżne. Znosił nam je wszystkie :) W końcu zobaczył i morze. Tyle tylko, że wiało dość mozcno, zatem i fale były spore. To go troszkę odstraszyło, więc z pływania nici. Chodził co prawda po wodzie, jednak każda fala powodowała jego skok w bok. Nauczy sie pływać i posmakuje tego nastepnym razem, być może nad jeziorem, bez fal. Wyjazd się udał, szczeniak spędził mnóstwo czasu na świeżym powietrzu, pobiegał, pobawił się. Zmęczony, ale szcześliwy wrócił po weekendzie do Poznania.
|
|
11 czerwca 2006, niedziela | 12:00
|
|
...to przede wszystkim zabawa i szkolenie. Nie ukrywam, czasem brak mi juz cierpliwości, jednak staram się, podobnie jak Ewelina ;-) Vasco niby jest młody, jednak rośnie błyskawicznie! Waży już 10 kilo, a rośnie jak na drożdżach - wystarczy zobaczyć aktualne zdjęcia. Szkolenie przebiega bez problemów, choć w stanach pobudzenia, a ma takie dwa razy w ciągu doby, jest złosliwy. Wygląda to bardzo komicznie, gdyż jak mu czegoś zabraniamy, on stawia się, szczeka i złośliwie podgryza wszystko, co ma akurat w pobliżu ;-) Rozumie jednak, co mu wolno, a czego nie, a to najważniejsze! Spotkał go też drugi już prysznic, tym razem przypadkowy i naturalny. Będąc na spacerze dopadła nas ulewa. Przemokliśmy do suchej nitki, ale pies byl wyraźnie zadowolony takimi warunkami, bo zanim wróciliśmy zdąrzył wytarzać się w trawie :)
|
|
Vasco ma już 9 tygodni, u nas jest trzeci tydzień |
|
2 czerwca 2006, piątek | 11:59
|
|
Zaczyna wychodzić na spacery - zgodnie z ustaleniami pomiędzy nami a Panem Łowczakiem - to nasz weterynarz. Najpierw biegał przy naszym bloku, w zasadzie na dziedzińcu, ale z dnia na dzień spacery były dłuższe. W zasadzie trudno nazwać to spacerami, gdyż szczeniak jeszcze bał się iść ulicą na pobliską Cytadelę. Nosiliśmy go, lub jechaliśmy tam z nim autem. A propos auta - jest w nim niezwykle spokojny i nie stwarza żadnych problemów. Na Cytadeli biega, bawi się, obwąchuje wszystko co się da! I jak na aportera przystało - targa do nas napotkane gałązki czy liście ;-) Jest grzeczny - reaguje już na swoje imię, a będąc w oddali chętnie przybiega do nas, gdy go wołamy. Zachęcamy go łakociami - niech się uczy. W ogóle nie ucieka od nas, wciąż kontroluje odległość i zerka, czy jesteśmy w pobliżu - to miłe ;-) Miał już spotkanie trzeciego stopnia z gromadką 6 dorosłych psów, rasy Owczarek, Labrador i Husky. Chciał się z nimi bawić a po chwili był cały mokry - tak go wylizały ;) W mieszkaniu jest znośny. Ma sporo zabawek i jest zachęcany do zabawy właśnie nimi, poza tym nieodzowne mu są kartony - polecam! Gryzie je, szarpie, poświęca im sporo uwagi - na szczęście ;-)
|
|
|