|
24 grudnia 2008, środa | 17:14
|
|
|
|
Nowa pasja - tarzanie się... |
|
23 grudnia 2008, wtorek | 17:13
|
 Ostatnie tygodnie minęły w zasadzie podobnie, choć Vasco nie narzekał na brak atrakcji. Przeklęta Cytadela odmieniła się w ulubione miejsce spacerów, a nasz golden retriever znalazł sobie nową pasję. Tarzanie się w trawie. I to bez różnicy, czy jest sam, czy z psim towarzystwem, choć rzecz jasna, ta druga opcja jest fajniejsza :) W większości przypadków jest z nim nowy kolega, Vasco junior, zatem tarzają się oboje :) Co ciekawe, tak jak wcześniej nasz golden z psami bawił się mało i szybko go nudziły, tak teraz, z tym właśnie juniorem potrafi dosłownie godzinami tarzać się i targać za uszy. Chyba jest między nimi jakaś chemia :) Zresztą ostatnio gościliśmy małego u nas w domu i zabawa była przednia...
|
|
Spacerowe popołudnie z Arvillowymi ;-) |
|
15 listopada 2008, sobota | 17:12
|
Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy z Moniką, Markiem i ich flatem - Arvillem. Umawialiśmy się na ten spacer dobre pół roku i w końcu nam sie udało ;-) Pogoda co prawda nie dopisała, ale nie przeszkadzało nam to zbytnio. Punktualnie o 14 godzinie spotkaliśmy się z psami na Cytadeli, na polanach pod dzwonem. Szybko dołączyły do nas inne psiaki, a cała ferajna zabawę miała przednią :) Było bieganie, pieszczoty i aportowanie piłeczek. Nasz golden popisał się wysoką kulturą osobistą - najpierw podkradał piłeczkę Arvillowi, a potem bezczelnie zakosił inną piłeczkę małemu terierkowi... Cały Vasco ;-) Wymęczone stwory jeszcze obeszły z nami całą Cytadelę, a popołudnie skończyliśmy na wspólnym obiedzie w oberży Pod Dzwonkiem, przy ulicy Garbary. Swoją drogą polecamy ową knajpkę, gdyż psy są tam bardzo mile widziane, a i jedzenie jest smaczne. Psiaki na dzień dobry ugoszczono miską z wodą, a potem podkradały nam ze stołu golonkę i frytki ;-) Arvillkowym dziękujemy za spacer i za to miłe popołudnie! :) Czekamy na kolejne, psie wypady! Kilka fotek już niebawem w galerii.

|
|
Weekendowe spacery po Cytadeli |
|
11 listopada 2008, wtorek | 17:11
|
 Pogoda, pomimo, że to już listopad dopisuje, dlatego w długi weekend sporo czasu poświęciliśmy długim spacerom po Cytadeli. Spotkaliśmy sporo znajomych psiaków, w tym kilka goldenów: Lukę, Majkiego, Freda i ...Vasco! Vasco otrzymał imię po naszym goldenie, gdyż tak się spodobał Piotrowi i Izie, którzy zdecydowali sie na zakup psa, przeglądając naszą stronę :) Tym razem na fotki mały Vasco się nie załapał, ale nadrobimy to na kolejnych spacerach :) Przy okazji dodałem w galerii jeszcze kilka zdjęć z lipcowego wypadu do Pobierowa.
|
|
Szansa na Pomoc Goldenom - spotkanie w Strzeszynku |
|
26 października 2008, niedziela | 17:09
|
 W sobotę, 25 października gościliśmy w Strzeszynku, gdzie w weekend balowały osoby z fundacji Szansa na Pomoc Goldenom. Mogliśmy być tylko w sobotnie popołudnie i pierwotnie zakładaliśmy pojechać bez psa. Od zabiegu nasz golden nie miał okazji bywać w psim towarzystwie, dlatego też miałem duże obawy - zabrać go czy nie. Ewelina stwierdziła, że go zabieramy, tak też zrobiliśmy. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy ten potrafił się z innymi psami normalnie bawić! Owszem, dużo biegał, szalał, ale nie kopulował, nie uciekał, potrafił zainteresować się aportem, zabawą i jedzeniem! :) Poznaliśmy tam kilkanaście osób, początkowo poszliśmy na spacer, psiaki się wybiegałyno i skorzystały z kąpieli w bardzo czystym jeziorze :) Później zjedliśmy obiad i niestety, udaliśmy się do domu... Ominęło nas ognisko, placki, kiełbaski i inne przysmaki :( Na następny zjazd Szansy na pewno zarezerwujemy sobie cały weekend! Bardzo dziękujemy za miłe przyjęcie i za zajefajne szansowe kubeczki :)
|
|
25 października 2008, sobota | 17:08
|
|
Minęły dwa tygodnie od zabiegu, Vasco już normalnie biega, bawi się, nie musimy mu dozować ruchu, czy też trzymać dosłownie pod kloszem :) Te dni które minęły utwierdziły nas w tym, że decyzja była słuszna i pies miał rzeczywście problemy hormonalne. Wczoraj poszliśmy na Cytadelę, co prawda Vasco był na długiej lince, ale co dotąd było niemożliwe: jadł chętnie karmę, reagował na wołanie, nie wąchał maniakalnie i w końcu nie był podekscytowany tak, jakby był na dworze po raz pierwszy! Mijaliśmy kilka psów - część z nich go wcale nie interesowała, częśc tylko powitał i poszedl dalej. Potrafił aportować kije, potrafił siedzieć przy mnie czy zostać na komendę. No ale pewnie niejeden "specjalista, behawiorysta" napisze za chwile, że kastracja to nasze fanaberie, że nie potrafiliśmy psa wychować ;-) Niech sobie pisze do woli, w polemikę wdawać się nie zamierzamy, bo to my mamy psa na codzień, to my wiemy jaki był, a jaki jest i jaki pewnie będzie.
|
|
|