|
45 Kujawsko-Pomorska Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)
Miejsce: Bydgoszcz, 3 maja 2007 Sędzia: Halina Klimaszewska / PL Klasa: Młodzieży Nr. kat.: 899 Ocena: Doskonała Lokata: 1/8 Medal: Złoty Tytuły: Zwycięzca Młodzieży Opis sędziego: Pies o bardzo ładnej głowie i pigmencie. Bardzo dobra linia grzbietu, bardzo dobry w ruchu (jeszcze za mało masy mięśniowej). Opis przygotowań do wystawy - tutaj. Relacja z miejsca wystawy - tutaj. Widziane spoza ringu - tutaj. Fotorelacja z wystawy - tutaj. 45 Kujawsko-Pomorska Wystawa Psów Rasowych w Bydgoszczy - przygotowania Głogów to już wspomnienie! Postanowiliśmy po raz kolejny sprawdzić swoje i Vasia nerwy ;-) Tym razem wybierzemy się w majowy weekend do Bydgoszczy, gdzie odbędzie się Kujawsko-Pomorska Wystawa Psów Rasowych. Bydgoszcz mamy stosunkowo niedaleko, dlatego taki a nie inny wybór. Prawdę powiedziawszy od poprzedniej wystawy niewiele się zmieniło jeśli chodzi o przygotowanie psa pod tym kątem. Jeździmy Na Wolę, jednak szkolimy go z obedience, a to troszkę co innego ;-) Tym razem mam już ringówkę, zostało 20 dni, więc mam nadzieję, że czegoś go nauczymy tym razem :) Znów podchodzę optymistycznie, ale nic innego nam nie pozostaje, bo czym tu się martwić? :) Salon pielęgnacyjny mamy już sprawdzony, zatem tydzień przed wystawą pieska tam zawieziemy, by wyglądał jak należy, aczkolwiek szkoda nam będzie golić jego urocze wąsy i czółki ;-) Dobrze, że szybko odrastają! Postanowienie na dzień dzisiejszy - 11 kwietnia jest takie, że codziennie będę przynajmniej 10 minut biegał z naszym Goldenem na a`la ringu i ćwiczył postawę! Co z tego wyjdzie?! Zobaczymy niebawem! 26 kwietnia 2007. Na stronie Związku Kynologicznego w Polsce /o Bydgoszcz pojawiła się lista psów, które zostały zgłoszone do wystawy. Ilość zgłoszeń to 1219 psów, z tego 61 Golden Retrieverów, podzielonych oczywiście na klasy. W naszej klasie młodzieży rywalizować będzie ze sobą 8 piesków: VARRO Sen Wiktorii, RISKY ROY Golden Erinor, GRINGO Wichrowe Rancho, EMIR Dżamajka, EDI Rancho Fidora, BENIN Piernikowy Stworek, APACZ' AWANGARDA Duch Kilimandżaro oraz VITO Sen Wiktorii. Znamy już z poprzedniej wystawy w Głogowie RISKiego Roya, pozostałe psy zobaczymy po raz pierwszy. Cieszy nas, że obecny będzie brat Vasco z tego samego miotu, sądząc po imieniu - VARRO Sen Wiktorii. O naszych szansach się nie wypowiadam. Wiem tylko tyle, że bieganie po ringu nie stanowi dla nas już w zasadzie problemu, a tym jest w dalszym ciągu postawa :/ Ciężko naszego wariata wciąż nauczyć, że ma stać tak a nie inaczej, nie ruszając się choć przez chwilę... W piątek jedziemy do salonu Hugo, wypielęgnować zwierzaka. Potem już w zasadzie wystawa ;-) 28 kwietnia 2007. Vasco po wizycie w Salonie Hugo wygląda wyśmienicie! Co nas cieszy - Pani Fryzjerka stwierdziła, że pies bardzo się zmienił od poprzedniej wizyty pielęgnacyjnej, oczywiście na korzyść. Lepsza kość, masa mięśniowa no i głowa ;-) Nie mamy powodów by jej nie wierzyć. Poprzednio kiedy jechaliśmy do Głogowa była szczera i obiektywna - stwierdziła, że może być problem. Zatem i teraz pewnie ma rację. Zobaczymy... Poza tym obiecałem sobie częste ćwiczenia postawy i biegania, a wyszło z tego ledwie kilkanaście kółek po naszym parkingu. Jednak jesteśmy pozytywnie nastawieni, podobnie jak przed Głogowem ;-) 45 Kujawsko-Pomorska Wystawa Psów Rasowych w Bydgoszczy - wystawa Na miejsce dojechaliśmy bardzo szybko. Dzień świąteczny, na drogach w zasadzie pustki. Pogoda dopisała tego dnia. Świeciło co prawda słońce, jednak wielkiego upału nie było. Pierwsze wrażenia - bardzo dużo ludzi, już od rana! No i stadion zrobił swoje. Dużo więcej miejsca niż na hali w Głogowie. Ładny obiekt z pobliskimi terenami, wkoło trawiastego stadionu, podzielonego na kilkadziesiąt ringów, ładna, tartanowa bieżnia. Pieski miały więc świetne warunki do rywalizacji. Przynajmniej nam si wydaje, że zawody na powietrzu zdecydowanie okazalej wyglądają i są przyjemniejsze niż te w hali. Dość szybko załatwiłem formalności, odebrałem katalog i znaleźliśmy ring, w którym rywalizować miały Golden Retrievery. Mieliśmy około 20 minut do godziny 10, o której to miały rozpocząć się oceny. Postanowiłem z VITO pobiegać nieco, by oswoił się z terenem. Pomimo faktu, że wcześnie wstał, nie przespał podróży był bardzo podekscytowany i pobudzony. Musiałem jakoś opanować te emocje nie tylko pieska, ale i swoje :) Troszkę ruchu dobrze nam zrobiło, przynajmniej ze mnie ciśnienie nieco uciekło. Przed Goldenami w ringu pojawiło się kilka innych psiaków z VIII grupy FCI, po nich poproszeni zostaliśmy już my! Stawiły się wszystkie zgłoszone psy w klasie młodzieży, czyli sztuk osiem. O dwa więcej niż w naszym głogowskim debiucie. Przed nami, z numerem katalogowym 898 wystawiał się też brat VASCO z tego samego miotu - VARRO. Miło było zobaczyć i jak się potem okazało - poznać nie tylko brata, ale i jego właścicieli :) Sędzina, Pani Halina Klimaszewska zarządziła kółeczko, chwilę po tym jak pieski znalazły się już w ringu. Tego się nie obawiałem, gdyż akurat z bieganiem większych problemów nie mamy. Zatem ruszyliśmy. Szczerze to nie pamiętam ile kółek zrobiłem, wiem, że na pewno dwa, ale czy więcej...? Nie wiem ;-) Wtedy to Pani Halina zwróciła się do mnie, bym podszedł na bok, do stolika asystenta oceniającego. Wtedy pomyślałem. No ładnie, powtarza się Głogów, lecimy ;-) Emocje już powoli opadły, bo traktujemy wystawy zupełnia na luzie, bawiąc się, miło spędzając czas, poznając innych miłośników Goldenów. Stałem tak zatem z psem, próbując go ustawić, co czasem się udawało ;-) Pani Sędzina po kilku minutach ustawiła już za mną wszystkie pieski, w wybranej kolejności. Potem począwszy od VASCO, było sprawdzanie ząbków, szaty, jąderek (nasz zniósł to dzielnie, z emocjami, choć jak na jego temperament - dzielnie :)) Następnie Sędzina podeszła do stolika przy mnie i... zaprosiła do oceny nie nas, ale ostatniego z szeregu. Po chwili wyszedł on z ringu, poprosiła kolejnego, od końca... Wtedy zaczęło do mnie docierać, że ja stoję na początku, a wychodzą osoby z końca, czyli...! I tutaj znów emocje wróciły, większe niż na początku! Po tym, jak zostały już tylko cztery pieski, w tym my zrozumiałem, że mamy już lokatę! Szok, naprawdę - wielka radość! Ewelina poza ringiem, robiąca fotki była wyraźnie pobudzona i równie, pozytywnie zaskoczona! Teraz zaczęła się finałowa rozgrywka. Pani Klimaszewska poprosiła każdego pieska by się jeszcze raz przebiegł, tym razem w linii prostej, w tą i z powrotem. Z VASCO biegłem jako ostatni, chyba dwa lub nawet trzy razy. Następnie wszystkie pieski ustawiły się w postawie wystawowej, czekając na werdykt. Padły słowa których kompletnie nie pamiętam, może oprócz tego, że każdy piesek coś w sobie ma. Po tym z wskazaniem na pieski padły cztery słowa: pierwszy, drugi, trzeci czwarty. Tym pierwszym był nasz VITO! Niesamowite uczucie, naprawdę wielkie zaskoczenie, szalenie miła dla nas chwila. Ewelina miała łzy w oczach, gdy porozumiewawczo pokazałem jej, że wygraliśmy! Ja zresztą niewiele pamiętam z tego, co działo się później, naprawdę :) Wiem tylko, że piesek zachowywał się spokojniej niż w Głogowie, nie był aż tak pobudzony, nie szczekał, poza małymi wyjątkami. Przy ocenie dowiedziałem się, że otrzymaliśmy tytuł Zwycięzca Młodzieży - Bydgoszcz 2007 i teraz musimy poczekać na porównanie ze zwycięską suką klasy młodzieży. Wyszedłem z ringu, do Eweliny, choć nie docierało wciąż do mnie, że wygraliśmy! Chwilę wolnego wykorzystałem na spacer z psem, wymianę uwag i emocji, próbę wyluzowania, która zakończyła się fiaskiem ;-) Oczekując na porównanie, oglądałem suki w ringu, których było sporo, czas się dłużył, emocje wciąż spore. Ewelina w tym czasie rozmawiała z poznanymi, sympatycznymi właścicielami brata naszego pieska, których miło było poznać. Po około godzinie, czy może dwóch poproszono nas ze wspomnianą suką. Była bardzo ładna, chyba starsza od Vasco, na pewno okazalsza i bardziej opanowana, "otrzaskana" z wystawami. Dwa kółeczka wstarczyły Pani Klimaszewskiej by ogłosić werdykt. Suka wygrała, jednak wcale mnie to nie zdziwiło, wciąż byłem myślami w czasie przeszłym, kiedy to zwyciężyliśmy w naszej klasie ;-) Po ocenie przyszła pora na pamiątkowe fotki (tak nawiasem nie wiem dlaczego nie zrobiliśmy fotek podium po ocenie psów? Może takowa miała być, jednak z wrażenia tego nie pamiętam?), odbiór medalu, karty oceny psa, pamiątkowego dyplomu. Teraz mieliśmy czas już tylko dla siebie, by na spokojnie dzielić się spostrzeżeniami z tego jakże udanego dnia, co uczyniliśmy już w samochodzie, wracając szczęśliwi do domu ;-) Teraz, po czasie przypomniało mi się, że zapomniałem pogratulować zwycięskiej suce :/ To z wrażenia i emocji - przepraszam zatem i nadrabiam - szczerze GRATULUJĘ! ;-) Chciałbym też podziękować Pani z Salonu HUGO, za przygotowanie pieska, jak i Pani Małgorzacie Dębowskiej za cenne uwagi i porady jak go wystawiać ;-) Bydgoszcz na długo pozostanie w naszej pamięci... Widziane spoza ringu by Ewelina ;-) Udział w przygodzie wzieli: Ewelina, ta opanowana w miare Szymon, niejaki Sz nadpobudliwy Właścicielka salonu HUGO, współtowarzyszka podróży, z ukrytym talentem przepowiadania przyszłości ;-) Pobudka o 6.30. Oczywiście poranna toaleta, później kawa, w miedzyczasie makijaż... Najgorsze pozostawiam na koniec, czyli pobudka Sz. Ale i z tym umiem sobie poradzić ;> Po drodze zabieramy właścicielke salonu Hugo, która przygotowała naszego Vasia do wystawy. Owa Pani ma być asystentką sędziego, na jednym z ringów w Bydgoszczy. Wyjazd z Poznania o godzinie około 7.30. Zero korków, to co Szymonki lubią najbardziej. Podróż urozmaicona wymianą poglądów i praktycznymi poradami minęła w mgnieniu oka. Do Bydgoszczy dotarliśmy o godzinie 9.20. Wysiadając z samochodu, ja z Sz byliśmy zmotywowani i przede wszystkim mądrzejsi o rady naszej pasażerki. Z bananem na twarzy pomknęliśmy w otchłań kudłatych stworów. Stadion Zawiszy, na którym odbywała się wystawa był świetnie przygotowany na przyjecie czworonożnych gości. Słońce mimo że w pełni, chyba miało słabe baterie bo coś chłodno było. Od godziny 10tej ruszał nasz ring, więc trzeba było się wziąć w garść i przygotować do bitwy. Ja z Vasiem tropiliśmy skupiska goldenów, Sz zajął się formalnościami, a miła pasażerka podążyła do jamnikowego działu. Stojąć wśród goldenów i spoglądając na Vasia... wydał mi się on nagle taki przeciętny, pospolity... Słowa mowytacji Pani Asystentki rozpłynęły się gdzieś wśród rozgoryczenia i zrezygnowania które opanowało mój umysł. Pomyślałam, gdy Szymek wróci pewnie to samo odczuje... No i tak było. Ale nie ma co się użalać. Czas naglił. Mój dzielny, odważny mężczyzna zwinnym ruchem nałożył Vasiowi ringówke i po chwili znaleźli się wśród sfory goldenów na ringu. Był jeszcze czas na ćwiczenia. Bieganie naszego pupila było całkiem niezłe, gorzej z postawą. Ale smakołyki dużo pomagały... ;) Harce, hulanki, swawola! Gdy weszła sędzina, jednym gestem zakończyła potańcówke. Teraz to sie dopiero zacznie! Wyrzut adrenaliny pobudził układ współczulny a ten krzyknął "do dzieła"! U mnie to się objawiło wyciągnieciem aparatu, U Sz natomiast zero emocji, uśmiechu, strachu... Ja nie wiem co to za facet? Aczkolwiek taka reakcja nie ma miejsca bytu w innych emocjonujących chwilach, naszego pożycia ;> Dzieki Bogu... ;> Wracając do akcji. Oceniająca, kazała biec młodzieży po okręgu (mieliśmy 7 rywali). Bacznie obserwując poruszanie psiaków, kolejno jak na skazanie, wskazywała palcem który ma schodzić na bok. No i pierwszego wskazała Vasia... Szok, tragedia, cholera kuźwa to niemożliwe żeby nie dała mu szansy, znow pewnie bedzie "bardzo dobra" i do domu, e tam!.... Ale Sz zszedł na bok i czekał, zaraz do niego dochodziły kolejne psiaki. Aż się utworzył rządek z 8 okruszyn czekających na werdykt. Następnie sędzina wywoływała z końca szeregu, do siebie pojedyńczo psiaki i wraz ze swoim asystentem dokonywała opisu pieska. Czterem ostatnim psom, wypisała formularze i podziekowała. Został Vasio i 3 rywali. Szok, cholera nie wierze! Na bank bedzie miał którąś lokate! (Są 4 lokaty w klasie młodzieży), więc nie jest źle Hura! - pomyślałam pstrykając dalej foty. Psiaczki znów przebiegły się po ringu a później ustawiły się w czworokącie, Sędzina znow to zrobiła... palcem wskazywała psiaki, które odchodziły kolejno na bok. Znów wskazujący Orzekającej skierował się najpierw na Vasia. Czy to 4 miejsce czy może 1...? Patrze na Sz pytająco, czekam aż na mnie spojrzy, uśmiechnie się, cokolwiek! Niech da jakiś znak! Bym wiedziała... Zabezpieczam obiektyw w stresie, w tym czasie podchodzi Sedzina do Sz... Ach co to były za emocje....!!! Szymon no krzycz mi!!!! I widze ten banan na twarzy, Sz unosi rece do góry i jak w niemym filmie, ukazuje "Wygraliśmy!, 1 miejsce!". Ech, łza w oku mi się zakręciła, odbespieczam obiektyw i strzelam fale zdjęć bedąc w stanie euforii.... Cudowne uczucie;) Vasio Zwyciezcą młodzieży... Ech Moj Pies..;) |