x
x

x

x


x
Wystawy naszego golden retrievera - Głogów 2008
IX Zimowa Krajowa Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)

Miejsce: Głogów, 25-27 stycznia 2008
Sędzia: Piotr Król / PL
Klasa: Pośrednia
Nr. kat.: 952
Ocena: Doskonała
Lokata: -/5

Opis sędziego:

Dobrej wielkości i proporcji o doskonałym temperamencie. Głowa dobra, prosty grzbiet, głęboka klatka piersiowa, kończyny dobrze kątowane.

Opis przygotowań do wystawy - tutaj.
Relacja z miejsca wystawy - tutaj.
Fotorelacja z wystawy - tutaj.

Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Głogowie - przygotowania

10 stycznia 2008. Zaczynamy nowy rok wystawowy :) Nie mogliśmy zapomnieć o Głogowie - tutaj się wszystko zaczęło, nasza przygoda z wystawami, dokładnie rok temu. Debiut nie był dla nas udany, jednak nas to nie zniechęciło, jeździliśmy dalej z bardzo dobrym skutkiem. Ciekawi jesteśmy tegorocznej imprezy w Głogowie. Tym razem będziemy już w klasie pośredniej. Stawek jeszcze nie znamy, ale powinny już niebawem się pojawić na stronie związku. Przygotowań nie rozpoczęliśmy jeszcze. Nie biegałem z psiakiem, nie ćwiczymy postawy, choć myślę, że trzeba mu to przypomnieć powoli :) Być może w weekend już zaczniemy, a może nawet dzisiaj - przynajmniej postawę poćwiczymy. Ciekawi jesteśmy, co tym razem powie nam Pani Fryzjerka :) Do tej pory zawsze mówiła, że Vasio chudy jest, że musi nabrać masy, ale też miała dar przepowiadania przyszłości :) Dwa razy nam powiedziała, że wygramy no i wygraliśmy! Strach się bać normalnie :))) Choć tym razem Vasio już tak chudy nie jest. Przynajmniej wygląda już zdecydowanie lepiej, no ale - wszystko się okaże już za niecałe 3 tygonie...

17 stycznia 2008.
Wczoraj stwierdziłem, że czas najwyższy przypomnieć sobie jak to jest na wystawie. Wieczorem podczas codziennej zabawy dołączyliśmy znane elementy: postawa, pokaż ząbki, bieganie. ile z tym ostatnim było jako tako, to z postawą tragicznie :) Nie tylko pies, ale i ja zapomnialem o co chodzi :) Kompletnie nie potrafiłem go ustawić jak należy. jakoś tak może weny nie miałem czy co? Może zły dzień? Stał jak pokraka, aż mnie rozbawił :) Szybciutko poniechałem dalsze ćwiczenia - poczekamy na lepsze dni, albo pojedziemy na żywioł. Kontrola ząbków jest najlepsza, to umie od dawna i o dziwo, w każdej sytuacji ładnie je pokazuje, będąc bardzo spokojnym.

22 stycznia 2008.

Jaka fatalna pogoda!!! Obawiam się, że tym razem nie uda nam się poćwiczyć, ani troszkę... Od tygodnia leje, dziś rano pogoda przeszła samą siebie - naprzemian deszcz z mokrym śniegiem i do tego słońce. Zwariować idzie! Skupiłem się na treningu w domu, tyle tylko, że tam możemy co najwyżej poćwiczyć postawę. Ostatnich kilka dni nie robiliśmy nic, wczoraj za to nadrobiliśmy i kilkanaście minut powystawiałem stwora. Nie było nawet źle, mieliśmy chyba dobry dzień oboje :) Dziś też go pomęczę troszkę, a jutro będzie miał wolne, bo idzie do fryzjera :)
Tak w ogóle poznaliśmy stawki na Głogów. W klasie zmierzymy się z czterema pieskami: AGAT z Garlicy Duchownej, CHUNNY CHLUPATE STESTI, CEZAR ADEKATOS z Dziada Pradziada oraz DE NOVITER Kaprys Rejenta. Jak to będzie, dowiemy się za kilka dni - dokładniej - w sobotę.
Wczoraj przysłano nam też potwierdzenie zgłoszenia, wraz z numerkiem :) Zainteresowanych informujemy, że będziemy biegać z Vasco po głogowskim ringu numer 8 w sobotę, 26 stycznia o godzinie 10.20 :) Zapraszamy :)

Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Głogowie - wystawa
Tym razem nie zaskoczył nas śnieg, dlatego też mogliśmy wyjechać znacznie później, niż w roku ubiegłym. O godzinie 7.10 wyjechaliśmy z Poznania, by na parkingu hali widowiskowo-sportowej w Głogowie zameldować się jakieś dwie godziny później. Już po wejściu na halę, nie bez problemów - Vasco był strasznie pobudzony, co rusz zaczepiał pobliskie psiaki - uderzył nas spory tłok. Mimo wczesnej pory, zarówno wystawiających jak i oglądających było sporo. Znaleźliśmy nasz ring, rozstawiliśmy krzesełka i się zaczęło. Zanim poszedłem z Vasiem pobiegać i oswoić go z malutkim wybiegiem, zagadala nas miła pani. Okazało się, że znamy się z Internetu. Pisała do nas kilka miesięcy temu w sprawie klatki kennelowej. Dziękowała za poradę, gdyż z mężem zdecydowali się na ową klatkę i są bardzo zadowoleni. Miło słyszeć, że mogliśmy komuś pomóc, naprawdę! :) Pani Julita wystawiała suczkę w klasie szczeniaków, to był jej debiut ;-) Wymieniliśmy kilka uwag na temat psiaków, a z jej mężem poruszyłem temat fotografii, a jakże ;-) Potem dorwała nas Magda, Chmielewska zresztą. Wytarmosiła Vasia i podarowała mu zajefajną kaczuchę! Nie dość, że fajna, to jeszcze gada, jak prawdziwa kaczka. Nasz stwór nie był oczywiście nią zainteresowany - przecież wkoło tyle psów, suczek - to są dopiero atrakcje! Postanowiłem po krótkich rozmowach iść w końcu na ring. Psiak obwąchał go dokładnie i nawet zrobił ładnie kilka kółeczek. Troszkę ćwiczeń postawy i zeszliśmy odpocząć. Ewelina pobiegła po katalog, ja siedziałem w oczekiwaniu, próbując psa utrzymać w spokoju.
Czas zleciał bardzo szybko, nim się spostrzegłem, zaczęły się oceny. najpierw Flaty, potem już Goldeny. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego, że spóźniłem się na ring ;-) Sądziłem, że to dopiero młodzież, a to już była klasa pośrednia :) Udało się, wpadliśmy na ring. Ewelina pobiegła z aparatem na trybuny, tyle pamiętam. Potem postawa - nie było źle. Stres przyszedł z pierwszym kółeczkiem. Vasco zaczął biec, ale skończył w podskokach - masakra jakaś... Cóż, zaczęły się oceny, my oczywiście, standardowo już na końcu stawki :) Ciekawe, czy trafi nam się wystawa, że będzie jakiś Golden za nami, mający imię zaczynające się alfabetycznie po naszym VITO? ;) Nie męczyłem Vasia postawą, w końcu przed nami były cztery psy. Nasza kolej przyszła dziwnie szybko. Tak nawiasem, nie mam pojęcia kto oceniał - miał być to Piotr Król, a była to kobieta, choć asystował jej jakiś jegomość - być może właśnie pan Piotr. Vasco w podskokach podbiegl do sędziny - pierwsza porażka ;-) Zaczął się łasić ;-) Dałem radę go postawić, by pani mogła skontrolować szatę, ząbki i całą resztę. Tutaj nastąpiła porażka numer dwa - bieg po przekątnej. W stronę od sędziny było jako tako, choć trudno nazwać to wystawowym kłusem. Z powrotem Vasco już w podskokach niczym królik pędził do przemiłej pani oceniającej, by ta znów mogła go wytarmosić - tak sobie chyba pomyślał. No i się zdziwił - tarmoszenia nie było. Usłyszeliśmy wtedy, że ma super temperament. Taaaa, tego dnia słyszałem to nie raz, tylko szkoda, że nie mogę go jeszcze ujarzmić i ukierunkować w dobrą stronę :) Nadszedł czas na kolejne kółeczka, po których mialem zatrzymać się na środku i w postawie czekać na opis. Kółeczka były kolejną porażką, choć już na mnie wyczyny Vasco nie działały. Było mi wszystko obojętne, czy z gracją się porusza, czy skacze radośnie, jak malutki szczeniak. Oczywiście nie muszę dodawać, że kółeczka odbyły się w tym drugim wariancie :) Postawa była jako taka, choć bywało lepiej. Chwila moment, opis gotowy. Wróciliśmy do reszty stawki. Sędzina zarządziła kolejne bieganie. Szczerze - nie wiem jak wtedy Vasco się prezentował. Stanęliśmy wszyscy w posawie, czekając na werdykt. Bylo nas pięciu w stawce, zatem jeden pies musiał opuścić ring, pozostałe czekały na lokaty. Oczywiście to my, podobnie jak przed rokiem opuściliśmy go jako pierwsi ;-) Tam dopadła mnie nasza fryzjerka i podzieliła się spostrzeżeniami. Według niej stawka była wyrównana, w postawie prezentowaliśmy się bardzo dobrze, ale w ruchu dużo stracilismy. To wiem, zdawałem sobie sprawę z tego już w ringu ;-) Po chwili zjawiła się Ewelina. Dyskutowaliśmy w trójkę. Ewelina wzięła opis by go odczytać. Zapamiętałem tylko tyle, że bardzo dobry temperament i ocenę - doskonałą. Po chwili siedzieliśmy już na krzesełkach. Wtedy ciśnienie ze mnie zeszło i okazało się, że byłem cały mokry, dosłownie wszędzie. Częściowo przez przeziębienie, częściowo stres. Szybko ucieklem w poszukiwaniu lazienki, by się doprowadzić do porządku. Po drodze spotkałem Marka z Xamirem - dobermanem - znajomi ze szkolenia w Ośrodku Na Woli. też był mokry, też po ocenie. Dwa, trzy zdania i jechał szybko do Poznania. My też już pomału sie zwijaliśmy w drogę powrotną. Poznaliśmy Werę z Maszą, nasłuchaliśmy się od Magdy jaki to Vasco jest fajny, jak z nim postępować, zwinęlismy obozowisko i pożegnaliśmy się ze znajomymi.
Tlok był tak duży przy rindach, że musieliśmy wyjść tylnym wyjściem. Zostawiliśmy nasze rzeczy i psa w samochodzie i wróciliśmy na stoiska by kupić legowisko. Klatka poszła już w grudniu w odstawkę, więc chcieliśmy dać psu prawdziwe legowisko. Wybralismy największe, jakie nam odpowiadało i zaniosłem je do auta. Ewelina chciała jeszcze kupić kocyk, ale ... kupiła chustę z obroża, niebieską :) No niech ma pomyślałem, bo marudziła o tej chuście już od dawna :) Ogólnie nie jesteśmy ani zawiedzeni, ani zrozpaczeni. Znamy naszego psa i wiemy jak jest nieobliczalny ;-) Cieszy nas to, że dostał ocenę doskonałą jak i to, że w końcu przybrał na masie. Już nie odstawał od reszty stawki, już nie wyglądał jak jakaś niedożywiona sierota ;-) W zasadzie możemy mu już wyrobić papiery na reproduktora, tyle, że jeszcze z tym poczekamy. Trzeba wcześniej zrobić badania, poza tym chcemy jeszcze zaliczyć jakieś wystawy, by się utwierdzić w przekonaniu, że Vasco nie jest wcale złym psem ;-) Z ciekawostek - przy naszym obozowisku były też dwie fajne suczki, szczególnie jedna nam się bardzo spodobała, była bardzo spokojna, miała przesłodki pyszczek i wciąż podbierała Vasiowi kiełbaskę - naprawdę, urocza! ;-)
W drodze powrotnej, która się trasznie dłużyła zahaczyliśmy o McDonalda, by zjeść jakiegoś fast fooda. Wiało strasznie, latały jakieś gałęzie, ale dalismy radę. Vasco do końca dnia spał jak zabity. Był wykończony po swoich występach :) Następne już za 3 tygodnie, na Bydgoskiej wystawie w ...Toruniu ;-)
 
Copyright © 2006-2012 Szymon Kapela. Kopiowanie i wykorzystywanie informacji, grafik oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.