|
XXXII Krajowa Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)
Miejsce: Grudziądz, 19 kwietnia 2008 Sędzia: Elżbieta Sobieszczańska / PL Klasa: Otwarta Nr. kat.: 824 Ocena: Doskonała Lokata: -/7 Opis sędziego: W zachowanych proporcjach pies, głowa typowa, wystarczająco pojemna klatka piersiowa. Kończyny przednie dobrze ustawione, tylne poprawnie. Dość wąsko prowadzony tył, łapy dość miękkie w nadgarstkach. Opis przygotowań do wystawy - tutaj. Relacja z miejsca wystawy - tutaj. Fotorelacja z wystawy - tutaj. XXXII Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Grudziądzu - przygotowania 31 marca 2008. Zdecydowaliśmy się na wystawę w ostatni dzień przyjmowania zgłoszeń - 31 marca 2008. Mamy w planie zaliczyć też wystawę w Inowrocławiu, która jest dzień po tej w Grudziądzu. Na zgłoszenie mamy jeszcze tydzień - zastanawiamy się. 24 marca Vasco skończył dwa lata, tym samym będzie to nasz wystawowy debiut w klasie otwartej. Sami jesteśmy ciekawi, jak wypadnie na ringu w konkurencji z dorosłymi goldenami :) Mamy nadzieję, że nie będzie najgorzej, w końcu wychodząc z młodzieży też mieliśmy obawy, jednak klasa pośrednia nie okazała się wcale taka straszna. Przygotowania powiedzmy rozpoczęte, jeśli tak można nazwać codzienne proby wystawiania psiaka, przy okazji jego karmienia. Biegamy od czasu do czasu, im bliżej wystawy, tym będziemy robić to częściej. 14 kwietnia 2008. Ostatnie dni poświęciliśmy głównie na bieganiu. Zaobserwowaliśmy taką prawidłowość, że im bardziej Vasco jest zmęczony, tym lepiej idzie mu kłus wystawowy. Jeśli jest niewybiegany, za bardzo się ekscytuje, garbi, że tak kolokwialnie napiszę i z pięknego biegania nici. Wystarczy troszkę szaleństw, godzina spaceru, zabawy, by przestał się ekscytować otoczeniem i zaczął normalnie chodzić. W takich warunkach można z nim ładnie ćwiczyć do najbliższej wystawy, a efekty były zadowalające - fajny wykrok, ładna współpraca. Przed większością poprzednich wstaw postawę ćwiczyliśmy tylko w domu - pewnie, wychodziła ładnie. Vasco już się z nią oswoił, wie jak stać. Tyle, że w domu nic go nie rozprasza, więc doskonale współpracuje. Tym razem stawiamy poprzeczkę wyżej. Ćwiczymy na dworze, na spacerach, przy większym rozproszeniu. jest różnie, jednak zadowalająco :) Pojedziemy na wystawę do Grudziądza z obawami, bo w końcu to debiut w otwartej klasie, jednak z nadziejami, na dobrą współpracę z psiakiem :) Aha - tak nawiasem, zdecydowaliśmy się również wystartować na wystawie w inowrocławiu, która jest dzień po tej w Grudziądzu ;-) Zatem weekendowy maraton nas czeka :) 15 kwietnia 2008. Znamy już stawki :) nieoficjalne informacje się potwierdziły. W klasie otwartej psów będzie siedem goldenów. Nasi ringowi rywale to: AJAKS Morski Lazur, XENOPOL DŻEMOJADY, RISKY ROY GOLDEN ERINOR, DE BAZYL Maleństwa, HARAS od Beblów i CZEK Słodka Harmonia. Po raz pierwszy nie będziemy ostatni w stawce :) Dotychczas nasz VITO był ostatni, gdyż psy ustawiane są alfabetycznie. Tym razem ostatni będzie XENOPOL DŻEMOJADY. Zobaczymy, jak Vasco zareaguje na towarzysza za nim, bo już się przyzwyczailiśmy, że to my biegamy na końcu i nie musimy na nikogo się oglądać... :) 18 kwietnia 2008. Wczoraj tylko poćwiczyliśmy postawę, pogoda nie dopisała, więc nie biegaliśmy. Za to dziś się wypogodziło! Zaraz po powrocie z pracy wzięliśmy smycz i wyszliśmy na nietypowy spacer. vasco oczywiście myślał, że pójdziemy na Cytadele, choć dziwić go musiała nie 10 metrowa a zwykła, krótka linka ;-) Po kilku minutach dowiedział się - dlaczego. Otóż zaczęliśmy biec ścieżką rowerową w stronę Wilczaka. No i w zasadzie dobiegliśmy tam wystawowym tempem, by pies przyzwyczaił się do takiego właśnie kłusu. Początkowo był podekscytowany, jednak im dłużej biegliśmy, tym szło mu to lepiej. Na Wilczaku pochaodziliśmy troszkę po trawi, by po chwili znów biec, tym razem już do domu. Przebiegliśmy tak jednostajnie około 40 minut, co skutkowało wielkim zmęczeniem psa i moim ;-) Czy było warto? Okaże się już jutro, choć wątpię, bo taki bieg powinienem mu zafundować jutro przed wystawą, ale na to nie będzie już czasu :) Zatem jutro rano wyruszamy! XXXII Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Grudziądzu - wystawa Wyjechaliśmy przed 7 rano. Czyli prawie tak jak zawsze. Tym razem droga się nam bardzo dłużyła, jak nigdy... Byliśmy dziwnie zmęczeni. Droga minęła w zasadzie bez niespodzianek, choć zaskoczyły nas remonty, zwężenia, a przez to korki i poślizg w Bydgoszczy. Wisłę w Grudziądzu przekroczyliśmy coś koło 9.45, by po 10 minutach być na miejscu. Tam pierwsza wtopa organizacyjna. Brama wjazdowa nie dość, że malutka, to jeszcze tą samą drogą wpuszczano pieszych wystawców i odwiedzających. Skasowano od nas dwie dyszki i pozostawiono samych sobie. Oczywiście piesi zatarasowali wjazd i nikt tym nie kierował. Za nami zrobiła się kolejka samochodów - czekaliśmy dobre 10 minut by wjechać na teren Stadionu Olimpia. Tam kolejne rozczarowanie. Na ładnej płycie boiska rozgrywano jakieś mecze, a ringi były na pseudo trawiastych bocznych boiskach, na których królowały kępy trawy zmieszane z piaskiem i jakimś żwirem. Zresztą tego ostatniego pełno było wkoło ringów. Zatem jak ktoś nie miał sporego koca, klatek - to pies po chwili wyglądał jak błotny stworek. Pogoda nie dopisała, było zimno, wcześniej padało. Co prawda można było znaleźć trawiaste miejsca, choć było ich jak na lekarstwo. Umiejscowoliśmy się kawałek od ringu. vasco był poruszony - to już znamy. Do oceny zostało nam kilkanaście minut, postanowiłem z nim pobiegać na tartanowej bieżni, okalającej boisko. Niestety, wyproszono nas stamtąd :/ Zatem nie miałem gdzie się przygotować, bo wkoło ringów stały zaparkowane samochody, poza tym nie ułatwiał nam tego tłum odwiedzających. Poszliśmy na żywioł, co nie wróżyło nic dobrego :) Przed nami był jeden szczeniak, potem młodzież, którą wygrał Rodan, następnie klasa pośrednia no i my. Naszym faworytem był Ajaks Morski Lazur oraz Risky Roy Golden Erinor. Sędzina nakazała kółeczko, wcześniej jednak sprawdziła każdego psa dokładnie - ząbki, szata i budowa. Nasz golden oczywiście postanowił się z nią wylewnie przywitać :) Jakoś to przetrwaliśmy, a kółeczko było fatalne. Wprawdzie tym razem już bez podskoków, jednak spięty, podekscytowany, zgarbiony, co musiało wyglądać beznadziejnie :) Tutaj trzeba przyznać szczerze, że plusem była wielkość ringu - naprawdę nie było w nim ścisku. jeszcze ustawienie psów, potem opisy przy stoliku. Vasco w postawie wsółpracował bardzo fajnie. Co z tego, skoro tym razem ja ustawiałem go pokracznie i źle? :) Zatem nasz debiut w klasie otwartej nie udał się kompletnie, no może poza faktem, że otrzymaliśmy ocenę doskonałą - bez lokaty. Wygrał Ajaks Morski Lazur, przed Riskym Royem - czyli nasi faworyci ;-) Od razu po ocenie udaliśmy się w drogę powrotną, bo zimo dało nam się we znaki. Standardowo zatrzymaliśmy się na jedzeniu, tym razem fast foody. Powrót był bardzo męczący, po wejściu do domu położyliśmy się spać, bo wieczorem czekała mnie jeszcze wyprawa na mecz, no i kolejna wystawa dnia następnego :) Podsumowując - pierwsze koty za płoty, a klasa otwarta wcale nie jest taka straszna. Tak po prawdzie nasz pies nie jest jeszcze w pełni ukształtowany i naprawdę byłoby niesprawiedliwe, gdyby wyprzedził psiaki, które były na lokatach. |