|
XXIII Krajowa Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)
Miejsce: Inowrocław, 20 kwietnia 2008 Sędzia: Leszek Siejkowski / PL Klasa: Otwarta Nr. kat.: 740 Ocena: Doskonała Lokata: 2/4 Medal: Srebrny Opis sędziego: Całość proporcjonalna, poprawna samcza głowa. Doskonały obrys korpusu, prawidłowe kończyny. Opis przygotowań do wystawy - tutaj. Relacja z miejsca wystawy - tutaj. Fotorelacja z wystawy - tutaj. XXIII Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Inowrocławiu - przygotowania 31 marca 2008. Zdecydowaliśmy się na wystawę w ostatni dzień przyjmowania zgłoszeń - 7 kwietnia 2008. Stwierdziliśmy, że możemy zaliczyć dwie wystawy w ciągu weekendu, tym bardziej, że mamy i Grudziądz i Inowrocław stosunkowo blisko. Zastanawiamy się tylko, czy nocować gdzieś w okolicy Inowrocławia, czy wrócić z Grudziądza do Poznania i w niedzilę rano jechać ponownie na kolejne zawody... 24 marca 2008. Vasco skończył dwa lata, tym samym będzie to nasz wystawowy debiut w klasie otwartej. Sami jesteśmy ciekawi, jak wypadnie na ringu w konkurencji z dorosłymi goldenami :) Mamy nadzieję, że nie będzie najgorzej, w końcu wychodząc z młodzieży też mieliśmy obawy, jednak klasa pośrednia nie okazała się wcale taka straszna. Przygotowania powiedzmy rozpoczęte, jeśli tak można nazwać codzienne proby wystawiania psiaka, przy okazji jego karmienia. Biegamy od czasu do czasu, im bliżej wystawy, tym będziemy robić to częściej. 14 kwietnia 2008. Ostatnie dni poświęciliśmy głównie na bieganiu. Zaobserwowaliśmy taką prawidłowość, że im bardziej Vasco jest zmęczony, tym lepiej idzie mu kłus wystawowy. Jeśli jest niewybiegany, za bardzo się ekscytuje, garbi, że tak kolokwialnie napiszę i z pięknego biegania nici. Wystarczy troszkę szaleństw, godzina spaceru, zabawy, by przestał się ekscytować otoczeniem i zaczął normalnie chodzić. W takich warunkach można z nim ładnie ćwiczyć do najbliższej wystawy, a efekty były zadowalające - fajny wykrok, ładna współpraca. Przed większością poprzednich wstaw postawę ćwiczyliśmy tylko w domu - pewnie, wychodziła ładnie. Vasco już się z nią oswoił, wie jak stać. Tyle, że w domu nic go nie rozprasza, więc doskonale współpracuje. Tym razem stawiamy poprzeczkę wyżej. Ćwiczymy na dworze, na spacerach, przy większym rozproszeniu. jest różnie, jednak zadowalająco :) Znamy już stawki. Ogólnie zgłoszono 27 goldenów, z czego w naszej klasie otwartej 4 psy. W ringu oprócz Vito Sen Wiktorii - naszego Vasco zaprezentują się: Galans MARCIPAN, RISKY ROY GOLDEN ERINOR oraz DE BAZYL Maleństwa :) 18 kwietnia 2008. Wczoraj tylko poćwiczyliśmy postawę, pogoda nie dopisała, więc nie biegaliśmy. Za to dziś się wypogodziło! Zaraz po powrocie z pracy wzięliśmy smycz i wyszliśmy na nietypowy spacer. vasco oczywiście myślał, że pójdziemy na Cytadele, choć dziwić go musiała nie 10 metrowa a zwykła, krótka linka ;-) Po kilku minutach dowiedział się - dlaczego. Otóż zaczęliśmy biec ścieżką rowerową w stronę Wilczaka. No i w zasadzie dobiegliśmy tam wystawowym tempem, by pies przyzwyczaił się do takiego właśnie kłusu. Początkowo był podekscytowany, jednak im dłużej biegliśmy, tym szło mu to lepiej. Na Wilczaku pochaodziliśmy troszkę po trawi, by po chwili znów biec, tym razem już do domu. Przebiegliśmy tak jednostajnie około 40 minut, co skutkowało wielkim zmęczeniem psa i moim ;-) Czy było warto? Okaże się już w niedzielę, choć wątpię, bo taki bieg powinienem mu zafundować jutro przed wystawą, ale na to nie będzie już czasu :) Tyle, że jutrzejsza wystawa w Grudziądzu może go dostatecznie zmęczy i nie będzie miał siły na głupawkę ringową w Inowrocławiu :) Zobaczymy! XXIII Krajowa Wystawa Psów Rasowych w Inowrocławiu - wystawa Wyjazd do Inowrocławia zaplanowaliśmy około godziny 7.30 i mniej więcej tak udało nam się wyjechać. Choć wstawanie nie należało do łatwych. Poprzedni, męczący dzień dał nam się we znaki. Ewelina trochę odespała, ja niestety wcale - nie mogłem nie obejrzeć na żywo pasjonującego widowiska przy ulicy Bułgarskiej ;-) Stąd moje wielkie zmęczenie. Podróż była zdecydowanie milsza niż ta do Grudziądza, bo i ruch mniejszy i sama droga zdecydowanie lepsza. No i przede wszystkim dużo mniej kilometrów. Rano nie było ciepło. Niebo spowiły chmury, choć nie deszczowe. Niestety przed samym Inowrocławiem dopadła nas potężna ulewa. Całe szczęście, że przed samym miastem ustała, a tam padało jakby mniej. Bez problemów dotarliśmy na miejsce. Tam zaparkowaliśmy i po kontroli weterynaryjnej, około godziny 9.30 znaleźliśmy się na stadionie, gdzie usytuowano ringi. Miejsce było bardzo fajne. Same ringi co prawda mniejsze niż te w Grudziądzu, jednak cała otoczka wystawy, organizacja, trawa na stadionie - zdecydowanie na plus. Ewelina została z psem, ja ustawiłem się w kolejce do sekretariatu, by odebrać numer startowy. Po kilku minutach delektowaliśmy się dobrą kawą, czekając na rozpoczęcie oceniania psów. W ringu numer 14, przed goldenami zaprezentowały się flaty. Zanim jednak to nastąpiło, postanowiłem z Vasco nieco w zielonym kwadracie pobiegać. To była masakra! Biec nie chciał wcale, znaczy się biegł po swojemu - zajęcze susy ;-) Adrenalina mi skoczyła, no ale co zrobić, on już tak ma. Kilka kółeczek okazało się katorgą i postanowiłem dalej się nie męczyć, bo poprawy nie było widać. Wyszliśmy z ringu, zapięliśmy psiaka do płotu, by się wyluzował, leżąc na zielonej trawie :) W tym czasie pojawili się nasi znajomi z Flatem Arvillem - Monika i Marek. Zamieniliśmy kilka zdań, po czym pstryknąłem im kilka zdjęć podczas oceny. Po flatach przyszła kolej już na goldeny. Zrobiłem kilka zdjęć Pauli z Rodanem, który zresztą podobnie jak w Grudziądzu wygrał młodzież, po czym postanowiłem dać nam drugą szansę - wziąłem Vasia na małą przebieżkę. Do wejścia na ring pozostało nam około 15 minut i cały ten czas przeznaczyłem na bieganie z psem. Na szczęście było gdzie pobiegać! Minuty uciekały, a Vasco zachowywał się coraz spokojniej, tym samym biegł coraz lepiej! Zmęczyłem się, na odpoczynek już czasu nie było. Sędzia Leszek Siejkowski zaprosił na ring klasę otwartą. Jeden pies się nie stawił. Na początek postawa, potem kółeczko. Nie jedno, a kilka. Następnie znów postawa i kontrola każdego psiaka. Vasco biegł bardzo fajnie, wyluzowany, a podczas kontroli zachowywał się o dziwo - spokojnie! :) Potem każdy pies biegł osobno od sędziego i z powrotem. Następnie kilka kółek i znów postawa. Tym razem już sędzia dokonał opisu. Po nim jeszcze biegłem od sędziego i z powrotem, ale obok z innym psem - był to Risky Roy. Najwyraźniej sędzia chciał oba te psy dokładnie porównać. Nabiegałem się tego dnia bardzo dużo, jak na żadnej dotychczasowej wystawie. Na koniec jeszcze z dwa kółeczka i werdykt - zdobyliśmy srebro, II lokata, przed nami był wspomniany Risky Roy Golden Erinor, notabene jego właściciel ma też Championa - Barbo Scandynavia Finland, który jest ojcem naszego VITO Sen Wiktorii. Po gratulacjach, wymianie zdań przyszła kolej na zdjęcia i to był dla nas miły koniec tej wystawy. Muszę pochwalić Vasco, bo znów nas pozytywnie zaskoczył. Wydawało się, że będzie masakra, a jednak jak chce, to potrafi - współpracował naprawdę świetnie! Podczas biegu ani razu nie skakał, nie robił nic dziwnego ;-) Jasne, to nie jest jeszcze żaden piękny kłus, jednak jak dla nas to i tak sukces! Ogólnie ta lokata w klasie otwartej jest dla nas sukcesem i dobrze rokuje na przyszłość :) Po ocenie pogadaliśmy jeszcze ze znajomymi, pogratulowaliśmy Rodanowi kolejnego sukcesu, a ze znajomymi "Flatami" udaliśmy się w drogę powrotną, umawiając się na wspólny obiad w karczmie za Strzelnem. Aha - bym zapomniał, spotkaliśmy też naszą fryzjerkę, która przygotowuje nam psa. Wymieniliśmy uwagi i spostrzeżenia, tyle, że to było jeszcze przed naszą oceną - potem gdzieś uciekła ze swoim jamnikiem. Oczywiście słowa podziękowania, bo Vasco wyglądał jak zawsze - ślicznie ;-) Droga powrotna przebiegła bardzo szybko, spokojnie. Zatrzymaliśmy się na wspomnianym obiedzie w miejscowości Kwieciszewo. Karczma robi wrażenie już z zewnątrz - drewniane bale, spory teren, schludnie. Flat Arville z Vasiem w zasadzie pierwszy raz wspólnie przebywały i choć początkowo każdy chciał dominować i nie było zbyt ciekawie, po krótkim czasie leżały już obok siebie, na trawie, a my delektowaliśmy się naprawdę świetnym, swojskim jedzeniem! Kartkóweczka i kluski śląskie - palce lizać, a czernina na którą się skusiłem była wyśmienita! Polecamy to miejsce, warto tam zajrzeć w podróży :) Rozmów z Moniką i Markiem nie było końca, jednak trzeba było wracać. Już zbierając się pojawiła się goldenka, też wracająca z wystawy, w której Vasco się zakochał od pierwszego wejrzenia! Wymieniliśmy się telefonami, bo właściciel hodowli rozgląda się za reproduktorem i być może Vasia miłość zostanie skonsumowana? :) Tym równie miłym akcentem zakończyliśmy jakże fajny i pełen wrażeń dzień. Wypad do Inowrocławia uważamy za bardzo udany i na pewno wrócimy tam za rok... |