x
x

x

x


x
Wystawy naszego golden retrievera - Poznań 2007
Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych o Puchar Europy Środkowej i Wschodniej (CACIB)

Miejsce: Poznań, 10-11 listopada 2007
Sędzia: Tomasz Borkowski / PL
Klasa: Pośrednia
Nr. kat.: 3320
Ocena: Doskonała
Lokata: 4/10

Opis sędziego:
Wysoki pies o małej jeszcze masie, proporcjonalny, nie w pełni rozwinięta klatka piersiowa. Bardzo dobra samcza głowa, bardzo dobra górna linia z niezbyt dobrym górnym kłębem. Ruch swobodny, wydajny. Bardzo dobrze noszony i osadzony ogon. Ogólnie szlachetny, nie w pełni jeszcze ukształtowany. Wolałbym więcej masy.

Opis przygotowań do wystawy - tutaj.
Relacja z miejsca wystawy - tutaj.
Katalog powystawowy - tutaj.
Fotorelacja z wystawy - tutaj.

Międzynarodowa Wystawa CACIB w Poznaniu - przygotowania
5 listopada. Przygotowania do naszego debiutu na wystawie międzynarodowej, w dodatku po raz pierwszy w klasie pośredniej będą niezwykle krótkie i w zasadzie ograniczające się do krótkich ćwiczeń w domu - postawa i pokazanie ząbków. Niestety przebyta operacja nie pozwala mi jeszcze biegać, zatem nie będę miał okazji, jak chociażby przed Toruniem pobiegać z psem. Bardzo żałuję, gdyż Vasco już zapewne nie pamięta, jak to jest biec wystawowym kłusem, poza tym trening ten bardzo by mu się przydał - porozciągnął łapki, poprawił wykrok. Może uda mi się Ewelinę namówić, by z nim pobiegała, choć to chyba niemożliwe ;-)
Jutro jedziemy do fryzjera. Tym razem troszkę nam szkoda - Vasio jest fajnie zarośnięty, ma już długie fibrysy i czółki nad oczkami ;-) Na zimę mu tak ładnie. Poprosimy chyba, by nie był strzyżony tak króciutko, jak zawsze. Pewnie wrzucę jakąś fotkę, ale to jutro późnym wieczorem.

9 listopada 2007.
Jednak troszkę pobiegaliśmy! Wróciłem z pracy, nie było błota na chodnikach, więc postanowiłem, że się przebiegnę ze stworem choć troszkę, by przypomniał sobie o co w tych wystawach chodzi ;-) Pobiegliśmy w stronę Cytadeli, tempem powiedzmy wystawowym. Niestety - moja choroba zrobiła swoje. Nie mam wcale kondycji!!! :) Zsapałem się i musieliśmy wrócić, już pieszo... Tyle zatem mamy przygotowań ;-) Wieczorem troszkę w domu poćwiczymy postawę i w niedzielę jedziemy na żywioł...

Międzynarodowa Wystawa CACIB w Poznaniu - wystawa
Tym razem nie musieliśmy nigdzie jechać, w sensie - nigdzie daleko. Na teren MTP mamy 10 minut jazdy samochodem, no może nawet 8. Postanowiliśmy wyjechać około godziny 8.30, by po pół godziny mieć już wszystko załatwione - płaciliśmy dopiero na wystawie. Po przybyciu na miejsce hale dopiero się zapełniały, nie było problemów z parkowaniem. Wkolo widzieliśmy coraz więcej Goldenów. Raz dwa rozstawiliśmy nasze krzesełka - choć nie siedziałm na nim ani minuty :), zalatwiłem formalności i pozostalo tylko oczekiwanie na oceny. Nie było ono miłe - po wejściu do pawilonu 9 w którym były nasze ringi, okazalo się, że temperatura wnętrza niewiele różni się od tego zimna na zewnątrz... Uważam, że to było przegięcie! Przez ponad godzinę oboje z Eweliną staliśmy opatuleni w płaszcze, szale i musieliśmy wciąż się ruszać, inaczej zimno doskwierało bardziej! Ogrzana z tego co wiemy była tylko jedna hala ze sklepikami i głównym ringiem - 3a. Skandal i tyle.
Vasco był podekscytowany. Zachowywał się jednak w miarę, nie był jakiś szczególnie nieznośny. Postanowiłem z nim pochodzić, by poznał jak najwięcej psiaków, wtedy nabiera ogłady ;-) Godzinka wystarczyła, potem już nawet potrafił poleżeć troszkę przy Panci. W międzyczasie poznaliśmy Magdalenę Chmielewską (Adsum) oraz dziewczyny z goldeniego forum: Olę z manem i leonem oraz Małą z Raptusem. Zagadali nas też mili właściciele brata Vasia z następnego miotu - startowali w młodzieży. Była znana nam już Paula z rodzinką i Rodanem.
Oczekiwanie nie trwało długo, od 10 rozpoczęły się oceny, najpierw jeden szczeniaczek, potem 10 piesków z młodzieży no i w końcu my. Przyszlo mi ściągnąć płaszcz, wziąć garść kiełbasy i powędrować na ring, pośród innych dziewięciu towarzyszy. Sędzia Tomasz Borkowski po tym, jak ustawiliśmy zwierzaki zarządził kółeczko. Zdaje się jedno lub dwa. Następnie nasza grupa została podzielona na dwie mniejsze i biegaliśmy raz jeszcze. Potem już nastąpiła właściwa ocena każdego psiaka, w kolejności katalogowej. My oczywiście zamykaliśmy stawkę, bo Vasio jest na "V" i ciężko będzie to kiedykolwiek zmienić :) Na szczęście nie musieliśmy w czasie ocen innych psiaków ustawiać naszych stworów, a siedzieliśmy radośnie i na luzaku na krzesełkach. To jakoś pozwoliło mi zapomnieć o zimnie i wydłużających się minutach. Vasco nie nudził się. Dokarmiałem go smakołykami, więc patrzył we mnie jak w obrazek. A ja patrzyłem na tych wszystkich rywali w klasie pośredniej, w której debiutowaliśmy i zastanawiałem się - co my tam właściwie robimy? Nie ukrywam - na tle innych Goldenów Vasio miał najmniejszą masę, wyglądał jak młody junior. Inna sprawa, że dopiero co z tego juniora wyrósł, ale i tam odstawał zawsze od reszty stawki. Tak czy owak zastanawiałem się czy opuścimy ring jako pierwsi czy drudzy. No i w końcu nadszedł ów czas - nasza ocena! Podbiegliśmy do sędziego, na początek kontrola ząbków. Poszło bardzo fajnie, choć psiak nie stał, nie siedział a kurczowo robił jakiś przysiad machając zwariowanie ogonem - bo przecież jest jakaś nowa osoba, zaraz pewnie będzie zabawa - pomyślał! Usłyszeliśmy też, że ma świetny temperament, że jest bardzo żywy i radosny :) Po małym "macanku" usłyszeliśmy też, że ma troszkę mało masy - to też wiemy. Następnie przebieżka po prostej od sędziego i z powrotem. Po tym połowa kółeczka i postawa przed stolikiem sędziowskim podczas opisu. No i tutaj pojawiły sie problemy. Dotychczas ze staniem nie mieliśmy problemu, ale akurat na tej wystawie nie mogłem sobie poradzić z ładnym pokazaniem stwora. Dodatkowo skończyły mi się smakołyki, więc zaczęło mu się nudzić. Na domiar złego zobaczył poza ringiem Ewelinę strzelającą fotę i wyczułem w jego zachowaniu, że za chwilę chętnie do niej pryśnie :) Mimiką poprosilem ją o oddalenie się, co do końca nie rozwiązalo problemu. Ten rozwiązał się po chwili sam - opis się skończył i wróciłem do reszty stawki. Sędzia nakazał postawę, zdaje się jeszcze kółeczko. Następnie podchodził do piesków z opisami, dziękował, a te z handlerami opuszczały ring. I kurczę - zostaliśmy w czwórce!!! Proszę mi wierzyć, byłem bardzo miło zaskoczony! Po chwili kolejne kółeczko i lokaty. Przypadła nam IV, ale najważniejsze - ocena doskonała! Sędzia w późniejszej rozmowie stwierdził, że pies jeszcze się rozwija, mimo tego ma bardzo dużo świetnych cech i nadrabia nimi obecny brak masy. Miło to słyszeć.
Przyszła kolej na pamiątkowe fotki, choć te wyszły koszmarnie - nie miałem do niego ręki, jakoś nie potrafiłem go ładnie ustawić, jak choćby w Toruniu. Jakieś tam fotki jednak mamy :) Znów nie pogratulowałem zwycięzcom na ringu, to z emocji. Gratuluję zwycięzcom tutaj! No i dziękuję raz jeszcze Hani z Salonu Hugo za przygotowanie psiaka. Bardzo szybko uciekliśmy do domu, by wypić coś ciepłego. Vasco z emocji spał do nocy, tylko cość zjadł i spał dalej. W końcu tyle wrażeń, tyle psiaków - dla niego bajka! Dla nas dzień też był miły, zimny, ale bardzo szczęśliwy...
 
Copyright © 2006-2010 Szymon Kapela. Kopiowanie i wykorzystywanie informacji, grafik oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.