|
XL Toruńska Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)
Miejsce: Toruń, 19 sierpnia 2007 Sędzia: Maciej Wytyk / PL Klasa: Młodzieży Nr. kat.: 736 Ocena: Doskonała Lokata: 1/3 Medal: Złoty Tytuły: Zwycięzca Młodzieży, Najlepszy Junior w Rasie Opis sędziego: Dorodny, mocno zbudowany, proporcjonalny, doskonale umięśniony, jeszcze nieco szczenięcy w wyrazie, o ładnej samczej głowie, bardzo dynamicznym ruchu, żywe, przyjazne usposobienie. Opis przygotowań do wystawy - tutaj. Relacja z miejsca wystawy - tutaj. Fotorelacja z wystawy - tutaj. XL Wystawa Psów Rasowych w Toruniu - przygotowania 14 sierpnia. Dopiero dziś na stronach związku w Toruniu pojawił się plan sędziowania i wykaz wystawców. Okazuje się, że nie będziemy mieli okazji spotkać ponownie brata Vasco - Varro. Szkoda, bo nastawiliśmy się na to. Widocznie zmienili plany, bo z tego co pamiętam z Bydgoszczy, właśnie do Torunia mieli zawitać. Spotkamy za to naszą hodowczynię, taką przynajmniej mamy nadzieję, gdyż dwie goldenie suczki z jej hodowli są też zgłoszone :) Goldenów będzie sporo, bo 32. Większość to suczki. Przyjdzie nam rywalizować z ANY MUSIC WIND OF CHANGE VERDI Białe Złoto oraz HUNTER Goldi. Pierwszego psiaka znamy doskonale z Gorzowa Wlkp. Tyle tylko, że tam był jeszcze wybitnie obiecującym szczeniakiem, a tutaj będzie już klasę wyżej ;-) Dziś czas najwyższy po ostatnich tygodniach lenistwa nieco przypomnieć Vasiowi, co znaczy ringówka, bieganie, postawa oraz pokazanie ząbków. Dni do niedzieli pozostało niewiele, jednak nie ma co przesadzać, co ma być to będzie, więc nie zamierzam go już wcześniej stresować, choć przypomnieć nieco dobre nawyki trzeba :) Zastanawiamy się też, czy ponownie go "wyprać", czy tylko wyczesać, przygotować. Pomyślimy nad tym jeszcze i do jutra podejmiemy decyzję, by najpóźniej w czwartek go ewentualnie do ładu doprowadzić. 18 sierpnia 2007. Wystawa już jutro! Jak wyglądają przygotowania?! Niestety - nijak :/ Nie biegaliśmy wcale, Vasco ringówkę widział ostatnio podczas wystawy w Gorzowie. Jakoś tak nie miałem weny by wyjść z nim i potrenować. Niby to nic, jednak jak już wyszliśmy, to dałem mu zupełny luz i biegał sobie radośnie po Cytadeli :) Jedyne co w miarę regularnie ćwiczymy to postawę i pokazywanie ząbków. W domu wszystko idzie ładnie, nawet się nie wierci. Ze staniem jest zdecydowanie lepiej, choć ostatnio im częściej trenujemy, tym większe mam dylematy, czy aby na pewno jest to właściwa, wystawowa postawa? Postanowiłem nic nie zmieniać, nie kombinować, będzie co ma być ;-) Tak w ogóle, to nie otrzymaliśmy jeszcze potwierdzenia i już go nie dostaniemy, bo kiedy nigdy?! Trochę mnie to irytuje, bo za każdym razem dostawaliśmy je późno bo późno, ale jednak dochodziły. Teraz nie mamy listu i niech któś na miejscu spróbuje robić nam jakieś problemy... :/ Będzie się działo... ;-) Dziś jednak cokolwiek się stanie muszę choć na chwilkę wyjść z psem i zabrać ringówkę. Zrobimy kilka kółeczek, by sobie co nieco przypomniał, a jutro z rana jedziemy! Oby nie szalał - to nasz cel! ;-) XL Wystawa Psów Rasowych w Toruniu - wystawa Postanowiliśmy wyjechać już około godziny 6, by na miejscu być przynajmniej godzinę przed wejściem na ring. Wyjechaliśmy przed siódmą ;-) Powodem była niespodziewana, aczkolwiek konieczna wizyta w klinice weterynaryjnej! Pakując się w sobotni, późny wieczór coś mnie tknęło, by zajrzeć dokładnie w książeczkę zdrowia psa. Patrzę i nie wierzę - szczepienie przeciwko wściekliźnie straciło datę ważności miesiąc temu :/ Wolałem nie ryzykować, bo choć wcześniej tego nie sprawdzano, tym razem znając nasze szczęście by nas skontrolowali przed wjazdem na wystawę i mogły być kłopoty... Zatem rano kilkanaście minut po szóstej Vasio otrzymał komplet szczepień, a zaraz po nich byliśmy w drodze do Torunia. Sama droga przebiegła bez żadnych problemów, na trasie całkowite pustki, Polska jeszcze spała. Przez Wisłę przeprawiliśmy się około 8.30, by na miejsce wystawy zjawić się piętnaście minut później, czyli przed godziną dziewiątą. Tam oczywiście przywitał nas parkingowy - 20 zł za wjazd samochodem to przegięcie, a potem pan w białym kitlu, weterynarz, który skontrolował aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie! A nie mówiłem?! ;-) Na miejscu znaleźliśmy nasz ring i szybko rozbiliśmy obozowisko. Ewelina została z psiakiem, a ja udałem się do organizatorów, by załatwić sprawę zgłoszenia. Nie było żadnych problemów, dostałem numer startowy, katalog. Okazało się, że oceny Goldenów nie zaczynają się o 10.00, ale dopiero po Spanielach i Flatach. Czyli dodatkowe mniej więcej dwie godziny oczekiwania. W zasadzie pomyśleliśmy, że to bardzo dobrze, Vasco zdąży się oswoic z terenem, ze zgiełkiem, może też zmęczy się słońcem, którego początkowo nie było wcale, ale z minuty na minutę pojawiało się na dłużej. A propos Flatów - dotarli też w końcu i rozbili się obok nas sympatyczni "Flatowcy Arvillowcy" ;-) Miło było ich poznać, choć na spokojne pogaduchy trzeba się umówić nie przy okazji wystawy :) Niespełna pół godziny po nas pojawili się nasi ringowi rywale - znany już z Gorzowa Rodan, oraz HUNTER Goldi. Oczywiście z właścicielami Rodana, którzy tym razem przyjechali całą rodzinką by miło spędzić czas, była niejedna okazja do porozmawiania, nie tylko w ringu oczywiście ;-) Oba pieski przygotowane wyśmienicie, pierwsze moje wrażenie - kurcze, może powinienem go wczoraj jeszcze należycie wyszorować, przynajmniej łapska? Potem stwierdziłem, że co ma być to będzie, źle przecież nie wygląda. Tak w ogóle to po raz kolejny podziękowania dla właścicielki salonu HUGO, która przed każdą wystawą przygotowuje nam stwora i uważamy, że robi kawał dobrej roboty! Nawiasem, Rodan chodzi do tego samego fryzjera, co było widać :) Oczekiwanie dłużyło się strasznie. Po mnie generalnie nie widać, że się denerwuję, ale wewnętrznie aż kipiałem. Obawiałem się tylko jednego - czy powtórzy się cyrk z Gorzowa. Miałem czarne myśli, które z minuty na minutę odchodziły nieco na bok. Po pierwsze, pies zachowywał się w miarę spokojnie - coraz większy upał musiał dać mu we znaki. Po drugie - zjawili się niespodziewanie właściciele brata VASCO - VARRO z Bydgoszczy, by nas dopingować. Bardzo miło z ich strony! Rozmowa z nimi pozwoliła zapomnieć o zbliżającym się katakliźmie, bądź odrodzeniu psiaka :) Dlaczego VARRO nie wystartował? Zbyt późno został zgłoszony, bywa. Następnym razem nie odpuścimy i musimy spotkać się z psami :p To był zdecydowanie dzień spotkań! Wypatrzyliśmy jeszcze naszą hodowczynię - wystawiała dwie suczki, oraz znajomych z Woli i Antoninka - Marcina ze swoją dziewczyną wraz z labradorem Samborem (4 lokata w klasie pośredniej, ocena doskonała). Około godziny 12, z tego co pamiętam wziąłem aparat by zrobić kilka zdjęć w ringu Arvillowi (Zwycięzca Młodzieży - gratulacje!), a potem już poszedłem z Vasiem w okolice wejścia na ring, by za chwilę w nim się znaleźć. Przywitanie z sędzią i postawa. Tutaj szok! Vasco stał idealnie, nie wiercił się, nie szczekał, tylko patrzył błagalnie na mą dłoń z parówką! Mogłem zrobić z nim co chciałem, zatem ustawiłem go najlepiej jak umiem. Byliśmy wsród trzech piesków na końcu, z ostatnim numerem, zatem sędzia najpierw kontrolował budowę, szatę, uzębienie Rodana, potem Huntera, a na końcu naszego VITO. Po raz pierwszy pokazał ząbki na stojąco, nie ruszając się a jedynie przyjaźnie machając ogonem! Wtedy uszło ze mnie ciśnienie, wiedziałem, że nic złego stać się nie może, że już nie zwariuje, że będzie wyluzowany. Kółeczko czy kilka, Vasio przebiegł swobodnie, nie powtórzył się Gorzów :) Potem zaczęły się opisy. My staliśmy w pozycji wystawowej, która ponownie wypadła jak na nas świetnie! Daliśmy radę, naprawdę! Z ringiem pożegnał się HUNTER, zostaliśmy z Rodanem. Sędzia Wytyk nakazał kolejne kółeczko i postawę. Znów było ok, nie miałem zastrzeżeń do psiaka. Nadszedł ten moment, moment werdyktu. WYGRALIŚMY! Złoto i tytuł Zwycięzca Młodzieży były nasze :) Osobiście ucieszyła mnie uwaga odnośnie kondycji psa i jego temperamentu. Pan Maciej Wytyk zapytał mnie przy opisie, czy dużo biegamy, gdyż pies ma świetne mięśnie i jego zdaniem bardzo dynamicznie się porusza. A my owszem, jak mamy natchnienie, to biegamy naprawdę sporo :) Rodan otrzymał ocenę doskonałą - gratulacje! Zeszliśmy z ringu zadowoleni i tak po prawdzie z tej całej euforii niewiele pamiętam z tego, co działo się później. Pozostało mi czekać na porównanie z suczką, a tych w ringu pojawiło się cztery. Wygrała naprawdę ładna suczka, a jako ciekawostka - wystawiała ją dziewczyna w zaawansowanej ciąży ;-) Tutaj długo nie czekaliśmy, za chwilę poproszono mnie do owej suczki. No i się zaczęło... Vasco poczuł sukę i był koniec ;-) Biec za nią nie chciał, bo najchętniej jego pysk znalazł by się pod jej ogonem, zatem zamieniliśmy się miejscami i biegłem pierwszy. Vasco co rusz się oglądał, ale jakoś radę daliśmy. Bez chwili namysłu usłyszałem, że wygrał pies. Chwila na przetworzenie informacji... Pies?! Ja mam psa! Aaaaaaaaa, czyli znów Vasco górą! Do poprzedniego tytułu dorzuciliśmy Najlepszego Juniora w Rasie! Super, naprawdę nas zadziwił! Ewelina też była rozpromieniona, choć dzielnie walczyła z aparatem :) Schodziłem z ringu mokry, a to za sprawą coraz większego skwaru i duchoty. Oczekiwanie na porównanie do BOB`a dłużyło się niesamowicie. Wszystko za sprawą tego, że miało się ono odbyć na sąsiednim ringu, przez słowacką sędzinę, która oceniała wcześniej Goldeny w klasach od pośredniej w górę, a potem labradory. Tych drugich była cała masa. Ktoś się jednak nad nami zlitował i postanowił porównać Goldeny przed sukami labradorów. To dla nas była już fikcja ;-) Vasco wariował na widok i zapach suczek, upodobał sobie weterankę za która tak ciagnął, że ledwo mogłem go utrzymać. Stwierdziłem, że z naturą nie wygram i ograniczałem się tylko na tym, by utrzymać psa przy sobie :) Zajęliśmy 4 miejsce, co było do przewidzenia. Wspólnie z Eweliną stwierdziliśmy, że jesteśmy tak zmęczeni i nie będziemy czekać na konkurencje finałowe i wybór Najlepszego Juniora Wystawy. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ostatnimi siłami zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć przy Bulwarze Filadelfijskim :) Gdzieś za Toruniem zatrzymaliśmy się na jedzonko - pyszna karkóweczka, ale takie porcje, że nie daliśmy rady! Dał radę za to Vasco, dla którego była to powiedzmy nagroda, za tak wspaniały dzień i niezapomniane chwile, jakich nam znów dostarczył! :) |