x
x

x

x


x
Wystawy naszego golden retrievera - Toruń 2008
IV Walentynkowa Wystawa Psów Rasowych - National Dog Show (CAC)

Miejsce: Bydgoszcz / Toruń, 16-17 lutego 2008
Sędzia: Jenny Miller / GB
Klasa: Pośrednia
Nr. kat.: 1340
Ocena: Doskonała
Lokata: 2/4
Medal: Srebrny

Opis sędziego:
Piękna głowa i wyraz pyska. Dobrze obramowane oko - pigment. Radosne usposobienie. Dobrze zbudowany, przednie łapy troszkę mogłyby być wydatne i klatka. Kości łap dobre, dobre kątowanie, dobry w ruchu. Troszkę luźny w łokciach i piętach.

Opis przygotowań do wystawy - tutaj.
Relacja z miejsca wystawy - tutaj.
Katalog powystawowy - tutaj.
Fotorelacja z wystawy - tutaj.

IV Walentynkowa Wystawa Psów Rasowych w Toruniu - przygotowania
6 lutego 2008. Zdecydowaliśmy, że skoro po Głogowie mamy zaledwie 3 tygodnie do kolejnej wystawy, niedaleko nas - w Bydgoszczy, zgłosimy i tam psa. Zabiegi pielęgnacyjne ograniczymy do wyprania stwora, bo przeciez nie będzie co obcinać ;-) Na chwilę obecną nie biegamy, choć wiemy, że to klucz do dobrego zaprezentowania się w ringu. Vasco jakoś stoi, ale biega tylko wtedy, jak ma dobry dzień ;-) Tyle, że po dwóch dniach wiosennych, słonecznych mamy deszcz, więc jak tu biegać...?

7 lutego 2008.
Znowu pada. Miało się wypogodzić, ale jakoś tego nie widać. Pozostanie nam wobec tego ćwiczenie postawy w domu, chyba, że wieczorem coś się zmieni...
Według nieoficjalnych informacji, wystawa w Toruniu będzie bardzo liczna, nie tylko w goldeny, ale ogólnie. Prawdopodobnie samych goldków będzie okolo 80, co na krajówkę jest wynikiem sporym :) Czekamy na oficjalne wieści - być może w weekend pojawi sie katalog wystawowy, wtedy wszystko będzie jasne :)

8 lutego 2008.
Pogoda lepsza! Może w końcu pobiegamy ;-) Pojawił się plan sędziowania i wykaz wystawców. Tym razem w klasie pośredniej są 4 pieski, łącznie z naszym. Ogólnie jest 61 goldasów. W ringu spotkamy: ESTO QUOD ESSE VIDERIS ADSUM, ERNEST Dżamajka oraz BENIU Piernikowy Stworek. Z nikim dotychczas nie rywalizowaliśmy, jednego stwora znamy jednak doskonale. Jest nim utytuowany, Młodzieżowy Zwycięzca Europy Środkowej i Wschodniej 2007, Młodzieżowy Zwycięzca Polski 2007, Młodzieżowy Champion Polski - ESTO, QUOD ESSE VIDERIS ADSUM. Niewątpliwie faworyt w całej stawce :) Chociaż będziemy atakować ;-) Jeśli pobiegamy i pies będzie się zachowywał poprawnie, nie powinno być źle. W przeciwnym razie będzie wesoło, jak w Głogowie :) No nic, nie ma co gdybać, po prostu zobaczymy!

15 lutego 2008.
Wczoraj wypraliśmy psa ;-) Zabiegi trwały około półtorej godziny, z tym, że większość czasu to suszenie. Zaopatrzył się stwór na zimę w podszerstek gęstszy niż zwykle i długo schnie. Do wirówki włożyć się go nie da, niestety :) Jest czyściutki, piekny, ale dziś jak z nim pobiegam i jutro po spacerze pewnie będzie trzeba doprowadzić go nieco do ładu ;-) Stwierdziłem, że jutro pobiegam z nim sporo i dodatkowo pójdziemy na bardzo długi spacer. Może to pozwoli wyładować nadmiar energii i zapobiegnie kataklizmowi, podczas oceny w niedzielę? Przekonamy się za dwa dni, czy Vasia cokolwiek jest w stanie zmęczyć na tyle, by nie był nadmiernie pobudzony podczas wystawy :)

16 lutego 2008.
Ostatnie przygotowania. Dzisiaj zamiast pobiegać, poszliśmy na długi, szalony spacer, który miał niewiele wspólnego z wystawami :) Vasco biegał znów z labradorem Rubikiem ponad godzinę i był niezmiernie szczęśliwy. Teraz śpi, ale wcześniej musieliśmy go nieco doprowadzić do ładu - znaczy się wyprać łapki i całe brudne podwozie. Całe szczęście wczoraj wieczorem pobiegaliśmy na parkingu po okręgu i o dziwo - szło nam całkiem dobrze! Znam jednak Vasia, to pewnie cisza przed burzą :) Dziś wcześnie idziemy spać, poćwiczymy wcześniej postawę i z rana obierzemy kierunek na Toruń!

IV Walentynkowa Wystawa Psów Rasowych w Toruniu - wystawa
Wyjechaliśmy około 6.30, czyli pawie - tak, jak zakładałem. Tyle, że bardzo niewyspani, zarówno ja, Ewelina jak i nasz pies. Nad nami była jakaś całonocna imprezka i co chwila się budziliśmy :) Droga minęła jednak bardzo szybko, sprawnie i bez kłopotów. Przed samym Toruniem zauważyliśmy auto, na poznańskich blachach, a w nim co jakiś czas przez tylną szybę kukał... golden retriever :) W samym Toruniu zauważyliśmy, że psiaki są dwa. Zatem choć drogę znaliśmy mniej więcej, wiedzieliśmy, że mając za przewodnika innego psiarza, jadącego z pewnością na wystawę - nie zbłądzimy. No i trafiliśmy. Teren z dala wyglądał ładnie, dużo zieleni, drzew i nowa hala. Tyle, że już na dzień dobry pojawił się problem... Wczoraj zapomniałem z Vasiem pójść do bankomatu, a wszystkie drobne, które miały posłużyć na ewentualny, wjazdowy bilet, straciliśmy po drodze na jedzenie i picie :)
Obiecałem paniom na wjeździe, które sprzedawały bilet, że jak wjadę, pieniądze załatwię i na pewno przyniosę. Wpuszczono mnie, choć stwierdzono, że dzień wcześniej sporo osób tak samo mówiło, ale nikt nie wrócił.
Szybciutko zabraliśmy nasze rzeczy z auta, "wykupaliśmy" psa i udaliśmy się w okolice ringu numer 3. Tam równie szybko rozstawiliśmy krzesełka, rozpłaszczyliśmy się no i się zaczęło :) W hali było schludnie i ciepło - to najważniejsze, bo na dworze tego dnia przymroziło. Było też sporo psiaków - dla Vasia to oczywiście woda na młyn! Co rusz interesował się jakąś golenią panienką, co rusz wodził wzrokiem, kogo by tu zaczepić :) Do rozpoczęcia ocen pozostało około 40 minut, postanowiłem pobiegać w ringu i oswoić psa z czerwoną wykładziną :) Pierwsze kółeczka to oczywiście standardowe, pełne temperamentu i ekscytacji podskoki, niczym kangur jakiś. Ale co tam, przynajmniej wzbudzaliśmy zainteresowanie zbierającej się publiczności :) Biegałem z nim bardzo długo - raz, by się oswoił, dwa - uspokoił i wyciszył. Chyba się udało, bo zmęczony na chwilę się nawet położył. W międzyczasie Ewelina załatwiła katalog wystawowy. Oceny się rozpoczęły. Z dwóch szczeniaczków stawił się tylko jeden, potem była młodzież - sześć psiaków, z tego co pamiętam. Wśród nich znajomy Rodan - zajął drugą lokaę! No i potem już my ;-) Ewelina pobiegła znaleźć miejsce do robienia zdjęć (to jedyna wada usytuowania ringu - możliwość focenia praktycznie żadna, jedynie przy lokatach). Ja z Vasiem i sąsiadem Esto Magdy Chmielewskiej weszliśmy na ring. Pojawiły się jeszcze dwa psiaki. Oczywiście my na końcu stawki, a jak - nieszczęsne VITO ;-) Sędzina Jenny Miller z Wielkiej Brytani ustawiła psy, przyjrzała się im i zarządziła kółeczko. I co zrobił Vasco? :) Urządził sobie oczywiście podskoki! Zbladłem, ale zachowałem trochę zdrowego rozsądku, zwolniłem, uspokoiłem go i już dalej było tylko lepiej. Pierwszy pies podczas oceny prawdopodobnie zawarczał, choć pewności nie mam i sędzina od razu mu podziękowała - wyszedł z ringu. Kolejny, został oceniony, ale też wyszedł z oceną bdb. Co jest pomyślałem wtedy? Czyżby tak surowo? Czyżby bdb i do domu? Przed nami został oceniony Esto - nie ma co ukrywać, pies jest bardzo ładny, opanowany, obyty i z pewnością jest to golden :) Przyszła nasza kolej. Z postawy nici, Vaso oczywiście postanowił pobawić się z Panią Miller! Lizał ją po dłoniach, przymilał się. Troszkę czasu minęło, zanim wstał z pozycji leżącej. Udało się pokazać wtedy ząbki i bardzo dokładnie sprawdzić szatę psa i wszystkie miejsca, by określić jego anatomię. Po tym zostaliśmy poproszeni o zaprezentowanie psa w ruchu. Biegaliśmy dwa razy, od sędziny i z powrotem. Poszło całkiem dobrze, przynajmniej Vasco biegł swobodnie. No i na koniec postawa, podczas opisu. Tutaj byłem dumny! Stał, kurczę - stał bardzo ładnie! Po opisie zostaliśmy (Magda z Esto i ja z Vasco) poproszeni o dodatkowe kółeczko, może dwa, nie pamiętam. Nasz psiak biegł w miarę, potem jeszcze postawa i werdykt. Zajęliśmy 2 lokatę! Do tego srebrny medal i ocena doskonała! Od sędziego z Wielkiej Brytanii to naprawdę sukces, tym bardziej, że Esto był poza naszym zasięgiem. Bardzo się cieszyliśmy, szczególnie, że pies nie sprawił mi większych problemów i wystawianie go nie było męką, a w końcu przyjemnością :-)
Przed i po ocenie miło było spotkać i pogadać ze starymi znajomymi, a także poznać nowych. Jak się okazało, krąg znajomych, którzy kojarzą nas dzięki stronie Vasia się powiększa :) Naprawdę bardzo miło słyszeć ciepłe słowa i Was poznawać! Na wystawie zostaliśmy jeszcze troszkę czasu, zrobiłem zdjęcia psów w innych klasach, po czym zwinęliśmy obozowisko i udaliśmy się do wyjścia.
Na początku wspomniałem o bilecie na wjazd, za który wobec braku gotówki nie zapłaciłem. Otóż podczas wystawy dobra samarytanka pożyczyła nam, gapom gotówkę. Postanowiłem przy wyjeździe uregulować należność. I co? Opłaca się być uczciwym! Pani była szalenie zaskoczona, że pamiętam, że chcę jej zapłacić i oświadczyła, że jako pierwszy uczciwy mam schować owe 10zł do kieszeni i jechać. Nie pomagały moje prośby i naleganie, by przyjęła. No cóż, nie zamierzałem robić scen, więc podziękowałem i pojechaliśmy ;-)
Fajnie było w Toruniu, bardzo fajnie!

Aha! W samochodzie, za którym jechaliśmy w Toruniu rano, był... ojciec naszego VASIA - BARBO Scandinavia Finland ;-) Jaki ten świat mały, prawda? :)
 
Copyright © 2006-2012 Szymon Kapela. Kopiowanie i wykorzystywanie informacji, grafik oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.